poniedziałek, 21 marca 2016

Prolog


Po bitwie.

Jesteście ciekawi co się wydarzyło po bitwie o której mówi cały magiczny świat? Jesteście ciekawi poznać historie pewnej miłości która wydarzyła się po tym okresie pomiędzy dwójką nastolatków którzy od zawsze się nienawidzili? Zapraszam do czytania.

Draco Malfoy...
 Po bitwie Draco otrzymał propozycje od McGonagall, wrócenia do Hogwartu by dokończyć naukę i zostać nauczycielem od eliksirów na pół etatu. Draco zgodził się na tą propozycje ale nie był z tego powodu bardzo zadowolony, ponieważ jego stan psychiczny był słaby. Nie pokazywał tego, ale w środku był rozbity utratą rodziców, których zabił sam Voldemort. Gdy widział ten moment jak jego rodzice dostali prosto w pierś Avada Kedavrą, i padają na twarze z otwartymi oczami które na początku były wypełnione strachem, a po paru sekundach puste... martwe załamał się i wyjął różdżkę by winowajca sam zakosztował tego co zrobił jego rodzicom, ale nie dał rady padł przed nim i przed rodzicami na ziemie, a winowajca śmierci jego rodziców tylko stał przed nim śmiejąc się i patrząc na niego jak na śmiecia z różdżką wyciągniętą w jego stronę... A gdy już wiedział że zaraz zginie, był na to gotowy. Zamknął więc oczy. Leciały sekundy, lecz te sekundy były dla niego wiecznością, a gdy otworzył na moment powieki widział tylko w dali jak sam Harry Potter walczy z Voldemortem. Po tym wszystkim, po tym jak Harry uratował mu życie nie uważał go za swojego przyjaciela ale też nie uważał go już za swojego wroga. Był mu wdzięczny z jednej strony za uratowanie życia ale wiedział że już dawno spłacił swój dług wdzięczności gdy nie wydał go przed Bellatrix w dworze Malfoy'ów. Czuł jednak z drugiej strony do siebie wstręt, wstręt przed tym że nie wypełnił woli rodziców, przed tym że nie dał się zabić i przed tym że przeklęty Potter go uratował, i że cały Hogwart widział go w najgorszym momencie jego życia. Po upływie czasu przekonał się do wszystkich i do McGonagall, i trzymając się z boku razem z nimi przystąpił do odbudowy zamku  który już za rok miał przyjąć znowu nowych uczniów. Teraz gdy chodzi w samotności po ciemnych korytarzach Hogwartu, ma wrażenie że dobrze postąpił, i że dobrze że przyjął tą posadę nauczyciela, że choć trochę mu zaufali i nie zostanie sam w tym trudnym dla siebie okresie, ale wiedział że i tak i tak nie zaufali mi na sto procent. Że każdy jego krok jest przez nich wszystkich obserwowany...I choć tyle się zdarzyło nikomu nic nie powiedział nawet Pansy i Blaisowi, i choć nie czuł się na siłach i wieczorami chodził ze smętną miną po ciemnym korytarzu, wciąż miał cięty język a jego fanclub ani trochę nie zmalał...
 *~*~*~*~*~*~*

Hermiona Granager
Hermionie było ciężko po bitwie ponieważ jej ukochany Ron został ugryziony przez Nagini,który wstrzyknął mu jad. Po miesiącu spędzonym w skrzydle szpitalnym Ron umarł. Jednak przed jego śmiercią Hermiona codziennie do niego przychodziła i z nim rozmawiała, nawet od czasu do czasu zauważała jak się  do niej lekko uśmiecha. W tych momentach robiło jej się ciepło na sercu. Gdy w dzień jego śmierci Hermiona przyszła do niego i razem wspominali ich pierwszy i ostatni pocałunek Ron zdążył wyszeptać tylko:
-Kocham Cię Hermiono. Pamiętaj o tym. I bądź szczęśliwa.
Uśmiechnął się do niej a ona położył swoja głowę na jego torsie. Słyszała jak jego serce bije... ale z każdą sekunda coraz wolniej, aż w końcu przestało. Nie słyszała nic oprócz swojego ciężkiego oddechu. Podniosła głowę i spojrzała na Rona, ale on już miał zamknięte oczy a na jego ustach widać było lekki uśmiech. Przez całe pół roku gdy pomagała odbudowywać Hogwart, wspominała ten moment, gdy słyszała jak jego serce przestaje bić, i zawsze na te wspomnienie płakała zamykając się w swoim pokoju i przepłakując całą noc. Lecz nagle pewnego dnia, obudziła się i stwierdziła że koniec, że musi się pogodzić z śmiercią Rona. Ron tego nie chciał, nie chciał żeby cierpiała. Chciał żeby była szczęśliwa. Nikt jej nie poznawał. Stała się bardzo stanowcza, a po Hogwarcie chodziła z wysoko uniesionym czołem. Nikt nie miał nawet odwagi się do niej odezwać, nawet sam Draco Malfoy omijał ją wielkim łukiem i dał jej spokój, ponieważ sam widział co przez pół roku przeżywała. Musiała wziąć się w garść ponieważ została nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią, więc musiała się teraz godnie zachowywać jako nauczyciel. Teraz liczyło się tylko dla niej to by dobrze ukończyć szkołę z najwyższą średnią i dumnie nauczać innych. Mimo jej chłodnego spojrzenia, i solidnej maski jaką przybrała na twarzy, to Ci którzy ją dobrze znają wiedzą co czuje i co przeżywa.... do tej chwili, co kryje się w jej sercu. Harry może i został zastępcą dyrektora... ale zawsze miał dla niej czas. i to on podtrzymywał ją na duchu.
*~*~*~*~*~*~*
  Na razie taki króciutki rozdział, taki wstęp, ale dopiero się rozkręcam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz