czwartek, 31 marca 2016

Rozdział 2

Pierwszy dzień.


1 września nadszedł szybko. Hermiona jak codziennie wstała wzięła prysznic, ubrała się, zrobiła lekki makijaż, wyprostowała włosy i zrobiła sobie czarną herbatę z cytryną. Usiadła przy biurku i zaczęła przeglądać plan zajęć. Nagle do drzwi jej gabinetu ktoś zapukał.
    - Chwila! - krzyknęła i rozejrzała się po gabinecie sprawdzając czy wszystko jest na swoim miejscu. Odsunęła krzesło i wstała od biurka, zamykając swoje drzwi od sypialni.
    - Proszę! - krzyknęła i drzwi się otworzyły. W progu stała Ginny z uśmiechem na twarzy.
    - Ooo Ginny wejdź siadaj. Opowiadaj co tam u Ciebie. Co się tak uśmiechasz? -spytała Hermiona podejrzliwym głosem.
    - Mam randkę. - odpowiedziała Ginny rozmarzonym głosem. Hermiona wlepiła w nią swoje orzechowe oczy.
    - Z kim? - spytała zdumiona.
    - Z...-Ginny się zawachała - z Zachariaszem. - odpowiedziała wypuszczając z świstem powietrze.
    - Zachariaszem? Ale przecież ty go nawet nie lubisz! Twierdzisz że jest obleśny i że podrywa każdą która ma fajny tyłek. - Hermiona uniosła brwi ze zdumienia.
    - Dużo się zmieniło Hermiono od ostatniego czasu, a z Harrym już nie jestem więc mogę umawiać się z kim tylko chcę. - spojrzała na nią z błyskiem w oczach. - Okej ja będę się już zbierać bo muszę się przygotować na rozpoczęcie roku. Do zobaczenia Hermiono. - wyszła zamykając za sobą drzwi. Hermiona przez chwile zastanawiała się nad tym co przed chwilą usłyszała, i faktycznie Ginny z Harrym już nie była więc nikt umawiania się z Zachariaszme jej nie zabroni, Ginny tak samo jak Hermiona przeżywała śmierć Rona, więc dlatego zerwała z Harrym by uniknąć trudnych rozmów o śmierci Rona nawet z Hermioną która tak samo jak ona to przeżywała śmierć swojego ukochanego. Po chwili myślenia Hermiona odsunęła wszystkie te smutne wspomnienia i wróciła do analizowania swojego planu lekcji.
    - Hmm...klasy I OPCM, eliksiry, OPCM,eliksiry...Hmm klasy II eliksiry, OPCM, eliksiry, OPCM...Co! To jest nie możliwe! -Hermiona nagle wstała od biurka, czerwona cała na twarzy i wybiegła z gabinetu na korytarz który był tylko oświetlany przez pochodnie. Jednak po chwili stanęła przed drzwiami na których wisiała mała tabliczka z napisem "Profesor Draco Malfoy".
    - Ale mi profesor. - powiedziała sama do siebie Hermiona, i mocno zastukała w drzwi.
    - Kogo tu niesie! - dobiegł ją surowy głos który wydobył się za drzwi gabinetu. Hermiona nie wytrzymała i zastukała jeszcze raz ale głośniej i mocniej.
    - Już idę! - usłyszała jak do drzwi ktoś się zbliża, odsunęła się trochę a drzwi się otworzyły. Otworzył jej Draco który stał w samym szlafroku z mokrymi włosami które opadały mu na oczy.       - O Granger! Czego chcesz? - spojrzał na nią lodowatym spojrzeniem.
    - Mogę wejść? Musimy pogadać Malfoy. To ważne. - spojrzała na niego z wyrzutem.
    - No dobra jak ważne... To wchodź. - otworzył szerzej drzwi, i zaprosił Hermione do środka.
    - No więc słucham Granger co to za taka ważna sprawa, że musisz przychodzić do mnie tak wcześnie i oglądać mnie w samy szlafroku. - zapytał Draco patrząc na nią z przymrużonych oczu, opierając się o ścianę, i uśmiechając się złośliwie.
    - No więc tak - zaczęła Hermiona - musimy pogadać o zmianie planu klas I i II...
    - Co? To ta ważna sprawa? - spiorunował ją wzrokiem.
    - No tak bardzo ważna, ponieważ I i II klasy maja na zmianę nasze zajęcia a ja w ciągu godziny nie wymyśle nowego tematu. Więc musimy iść do McGonagal...
    - I myślisz że serio ona Ci zmieni ten plan bo Pani Profesor Granger nie pasuje jej plan zajęć. Myślisz że ona nie ma gorszych zmartwień niż zmienianie Ci planu? - Hermiona zaniemówiła. Draco miał rację McGonagal ma inne gorsze sprawy, niż zmienianie na życzenie planu.
    - No to...-zaczęła Hermiona nie pewnie a Draco wlepił w nią swoje szare oczy.-... możemy między sobą zmienić plan, i wtedy nikt się nie dowie.
    - Serio Granger? A niby uważają że jesteś taka mądra i bystra. - przewrócił oczami, podchodząc do biurka.
    - O co Ci znowu chodzi? - Hermiona spojrzała na niego ze zdziwieniem.
    -Hmm może o to że trzeba by było powiedzieć wszystkim klasom że jest zmiana planu a wtedy McGonagal by się o tym na pewno dowiedziała. Eh... naprawdę jesteś niekumata Granger.
    - Ale...
-Nie ma żadnego ale Granger. - przerwał jej Draco. - nikt nie będzie na Twoje życzenie zmieniał tego cholernego planu. Mi się plan podoba i nie chcę w nim nic zmieniać. - spojrzał na nią z złośliwym uśmiechem na twarzy.
    - Oh Jesteś okropny Malfoy.
    - Hmm... inni nie uważają że jestem okropny, lecz że jestem urocz, przystojny, inte...
    - Oh zamknij się Malfoy! - krzyknęła na niego, odwróciła się napięcie i wyszła z jego gabinetu.
Hermiona zdenerwowana  wróciła do swojego gabinetu, chodząc w tą i z powrotem rozmyślając ze złością o rannej rozmowie z Draco. Jednak gdy usłyszała pukanie do drzwi, podeszła do nich i je otworzyła. W progu stał Harry, uśmiechający się do brązowłosej.
    - Hej Hermiono, mogę wejść. - zapytał Harry, wciąż się uśmiechając.
    - Tak, tak oczywiście proszę wchodź. Co Cię do mnie sprowadza? - także się uśmiechnęła, na myśl o tym że wreszcie porozmawia z przyjacielem z którym już od tak dawna nie rozmawiała.
    - Wpadłem tylko na chwile. - zaczął Harry. - chciałem Cię tylko poinformować że w połowie pierwszego semestru organizowany będzie Bal Integracyjny na który zostaną zaproszone wszystkie Europejskie szkoły, w tym Beauxbatons, Dumstrag i wiele innych szkół.
Hermiona gdy usłyszała informacje które przyniósł Harry,  że przyjadą uczniowie z Dumstragu, wzdrygnęła się na myśl że, wśród uczniów może być też Wiktor Krum.
    - A nie wiadomo dokładnie kiedy przyjadą? - spytała po chwili szokowana Hermiona.
    -Nie nie wiadomo, ale wiem tylko że uczestnicy Turnieju Trójmagicznego też będą na balu. - gdy Hermiona usłyszała że uczestnicy Turnieju też przybędą sunęła się bezwładnie na fotel przy biurku, i zrobiła się nienaturalnie blada. Harry spojrzał na nią ze strachem.
    - Hermiono co Ci jest? - spytał przerażony
    - Nic nic. - odpowiedziała Hermiona
    - Widać po Tobie że coś się dzieje. O co chodzi?
    - O to że Wiktor tu przyjedzie. - odpowiedziała Hermiona ze strachem w oczach. Harry się zdziwił i zapytał.
    - I co w tym złego?
    - To że już od roku do niego nie pisze... Po tym ja związałam się z Ronem przestałam do niego pisać  i nie wiem jak zareaguje. - i naglę z jej oczu popłynęły łzy. Harry wstał i podszedł do niej obejmując ją ramieniem.
    - Wszystko będzie dobrze. - powiedział uśmiechając się do brązowłosej entuzjastycznie. Odsunął się od niej i zaczął iść w stronę drzwi. Stanął przed drzwiami, odwrócił się i powiedział.
    - Do zobaczenia. - i wyszedł.
 Gdy Harry  wyszedł Hermiona wstała od biurka i znowu zaczęła chodzić w tą i z powrotem po swoim gabinecie, rozmyślając. Jej myśli już nie były związane z Draco ani z zmianą planu lekcji, teraz wiązały się one z balem i z Wiktorem...
                        *
Była 11:30. Hermiona miała jeszcze pół godziny do rozpoczęcia się nowego roku szkolnego w Hogwarcie. Przed wyjściem z gabinetu i pójściem do Wielkiej Sali podeszła do lustra by upewnić się że dobrze wygląda. Gdy już to zrobiła wyszła z gabinetu i zaczęła zmierzać do Wielkiej Sali, w myślach mając bal i Wiktora.  Idąc tak korytarzem pogrążona w myślach, nagle wpadała na kogoś. Tym kimś był niestety Malfoy. Czy ja zawsze muszę mieć takiego pecha? - pomyślała Hermiona leżąc plackiem na podłodze. Nagle nad sobą zobaczyła rozbawioną twarz Malfoya.
    - Granger to nie pora spania. Wstawaj! - odezwał się Malfoy z złośliwym uśmiechem.
    - Zamknij sie Malfoy! - warknęła Hermiona. - Byś mi pomógł a nie się gapisz.
    - Co? Myślisz że dotknę szlamy? O nie nie, sama sobie pomóż. - powiedział, i zniknął w cieniu korytarza, śmiejąc się w niebo głosy. Hermiona wstała, otrzepała się i poszła dalej korytarzem w stronę Wielkiej Sali. W uszach cały czas odbijał jej się lodowaty śmiech Malfoya. Przechodząc przez Sale Wejściową brąnzowłosa zobaczyła profesor McGonagal która musiała najwidoczniej wyczekiwać jeszcze uczniów którzy po raz pierwszy przekroczą progi Hogwartu. Hermiona spojrzała w jej stronę a ona lekko się do niej uśmiechnęła. Brąnzooka odwzajemniła uśmiech i szła dalej. Gdy dotarła pod Wielką Sale, przystanęła przed nią na chwilę. Zaczęła coraz szybciej oddychać, a w środku cisnął ją żołądek. Nagle ktoś dotknął jej ramienia. Brązooka podskoczyła i się odwróciła, za nią stał Harry.
    - Jezu Harry! Wystraszyłeś mnie! - powiedziała oburzona Hermiona, patrząc w jego zielone oczy.
    - Widzę że stresik mały jest. - powiedział Harry nie zważając na to co do niego powiedziała.
    -Mały? Chyba wielki! Boję się tego wszystkiego. - on wyciągnął do niej ręce a ona wpadła w jego ramiona mocno przytulając się do jego torsu. On odwzajemnił uścisk, i szepnął jej do ucha.
    - Hermiono wszystko będzie dobrze. To normalne. Może chcesz wejść ze mną do Wielkiej Sali? - odsunął się trochę od niej by spojrzeć w jej orzechowe oczy. Hermiona spojrzała na niego i tylko kiwnęła głową nic nie mówiąc.
    - No i super. - powiedział Harry przyglądając się brąnzowłosej uważnie. Hermiona spojrzała na siebie i zobaczyła pogniecioną koszule i wielką plamę na spodniach, spojrzała na Harry'ego znacząco a on tylko kiwnął głową. Wyjęła różdżkę a po chwili wielka plama z spodni zniknęła a koszula się wyprostowała.
    -No to co możemy już wchodzić? - spytał się Harry, pokazując swoje białe zęby, i spoglądając na wielki zegar obok drzwi do Wielkiej Sali, Hermiona podążyła za nim wzrokiem i także spojrzała na zegar na którym była 11:47.
    - Tak możemy wchodzić. Jestem gotowa. - powiedziała brąnzooka, uśmiechając się lekko do przyjaciela. Harry złapał Hermione za rękę i pchnął drzwi Wielkiej Sali. W środku zgromadzili się już prawie wszyscy uczniowie z wszystkich czterech domów. Gdy Hermiona i Harry szli razem za rękę w stronę stołu nauczycielskiego wszyscy im się ze zdziwieniem przyglądali, ale brąnzowłosą to nie interesowało, tak samo jak jej przyjaciela. Naglę poczuła na sobie zimny wzrok Malfoya. Spojrzała się w jego stronę, a on spiorunował ją wzrokiem. Ona szybko spuściła głowę i usiadała przy stole nauczycielskim obok profesora Flitwicka.
Po dłużej chwili drzwi  Wielkiej Sali otworzyły się, a do niej weszła profesor McGonagal  a za nią dumnie kroczyli pierwszoroczni uczniowie Hogwartu którzy zmierzali w stronę Tiary Przydziału. Gdy profesor McGonagal dotarła z pierwszorocznymi pod Tiare Przydziału, odwróciła się w stronę pierwszorocznych i stołów z uczniami Hogwartu którzy byli pogrążeni w rozmowie

    - Cisza.- odezwała się McGonagal po chwili próbując uspokoić panujący na sali gwar.
Lecz nikt nie zwrócił na jej osobę uwagi, a gwar na sali robił się coraz większy.
    - Cisza! - krzyknęła nagle, tak jak to robił Dumbledore. Od razu wszystkie pary oczów skierowały się na nią a ta zaczęła przemawiać.
     - Witam wszystkich pierwszorocznych którzy przybyli do Hogwartu, a także wszystkich tu zgromadzonych. Przejdźmy do rzeczy tak jak wcześniej wytłumaczyłam, przeczytam imię i nazwisko danej osoby, a osoba którą wyczyta wychodzi z szeregu i siada na to o to krzesło. Gdy usiądziecie założymy wam Tiare Przydziału na głowę która przydzieli was do jednego  czterech domów które wymieniłam wam przed wejściem do Wielkiej Sali. Po skonczonej biesiadzie, prefekci waszych domów zaprowadzą was do dormitoriów. Po skończonej biesiadzie, wszyscy zaczęli udawać się do dormitoriów a nauczyciele do gabinetów. Gdy Hermiona mijała próg Wielkiej Sali naglę ktoś złapał ją za ramie. Odwróciła się napięcie, ale gdy zauważyła uśmiechnięta twarz Harry'ego także się uśmiechnęła.
     - Co chciałeś Harry? Mów tylko szybko bo jestem strasznie zmęczona i chcę położyć się już do łóżka. - powiedziała miłym i spokojnym głosem.
     - Ja... ja chciałem się spytać czy nie chcesz jutro ze mną iść do Dziurawego Kotła na piwo kremowe? Ja stawiam. - i znowu uśmiechnął się promienie.
     - Hmm jak stawiasz to oczywiście, a o której? 
     - 15:00 pasuje?
     -Pasuje. - odpowiedziała uśmiechając sięi odwracając się od przyjaciela zmierzając w stronę swojego gabinetu. 
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz