A thousnd years.
Draco wcześniej wyszedł z kolacji. Idąc powoli korytarzem rozmyślając o porannej rozmowie z Terenem, nagle usłyszał muzykĘ dochodzącą z salki gdzie on i Granger mieli co środy próby. Podszedł cicho do drzwi i również cicho je otworzył. Wszedł do środka i zamarł. Na środku sali tańczyła Granger, no próbowała tańczyć. Jej czerwona sukienka i długie kręcone włosy wirowały razem z nią. Draco nie widział nigdy czegoś tak pięknego. Nie wiedział że Gryfonka może tak mu zaimponować. Muzyka umilkła a Draco potrząsnął głową wyganiając myśli o brązowowłosej z głowy. O czym ty Draco myślisz? Skarcił się w duchu. Z magnetofonu znów popłynęła piosenka, smutna piosenka. Gryfonka zaczęła tańczyć, w rytm piosenki.
Heart beats fast colors and promises
How to be brave how can I love when I'm afraid to fall
But watching you stand alone
All of my doubt suddenly goes away somehow
One step closer
Draco po 30 sekundach przyglądania się Gryfonce, nie wytrzymał i podszedł do niej od tyłu. Złapał ją w tali i obrócił. Brązowowłosa wydała z siebie tylko stłumiony okrzyk i spojrzała na blondyna zszokowana.
- Co ty robisz Malfoy? - warknęła.
- Nie widzisz? Tańczę Granger. - odpowiedział z uśmieszkiem na twarzy i w tym samym momencie Gryfonka znów wpadła w jego ramiona. Hermiona już się nie odezwała i dała się porwać muzyce, i przystojnemu szarookiemu blondynowi.
I have died everyday waiting for you
Darling don't be afraid
I have loved you for a thousand years
I'll love you for a thousand more
Time stands still beauty in all she is
I will be brave I will not let anything take away
What's standing in front of me
Every breath every hour has come to this
One step closer
I have died everyday waiting for you
Darling don't be afraid
I have loved you for a thousand years
I'll love you for a thousand more
And all along I believed I would find you
Time has brought your heart to me
I have loved you for a thousand years
I'll love you for a thousand more
One step closer
One step closer
I have died everyday waiting for you
Darling don't be afraid
I have loved you for a thousand years
I'll love you for a thousand more
And all along I believed I would find you
Time has brought your heart to me
I have loved you for a thousand years
I'll love you for a thousand more
Muzyka ucichła i w sali znowu zrobiło się cicho. Słychać było tylko oddech dwojga ludzi. Dwojga wrogów, którzy teraz stali koło siebie niebezpiecznie blisko. Hermiona popatrzała w oczy Dracona i zauważyła nie chłód, który widziała przez tyle lat, lecz przyjemne ciepło w tych pięknych szarych oczach. Spuściła wzrok, odsunęła się od blondyna biorąc torbę i wychodząc z salki mówiąc tylko.
- Dziękuje, Dobranoc Malfoy. - i wyszła zostawiając Ślizgona samego. Stał jak posąg, nie mógł się ruszyć a ni nic odpowiedzieć. Nie mógł zrozumieć, że ktoś taki jak Granger mógł zrobić na kimś takim jak on, Draconie Malfoy'u wrażenie. Wreszcie się otrząsnął, i wybiegł szybko z sali, by znaleźć się jak najszybciej w swoim gabinecie.
`*
Hermiona biegła korytarzem. Była w szoku że ktoś taki jak Malfoy, patrzył na nią, na Hermione Granger takim ciepłem. Wpadła do gabinetu, przebiegając go by jak najszybciej znaleźć się w swojej sypialni. Położyła się na łóżku i zaczęła rozmyślać. W jej głowie było dużo nie wyjaśnionych pytań.
Czemu on ze mną zatańczył?
Czemu w jego oczach było ciepło kiedy na mnie patrzył?
Czemu mnie nie puścił?
Hermiona do późna się zastanawiała nad tymi pytaniami, aż nie zasnęła.
*
Malfoy leżał na łóżku. W jego głowie cały czas siedział obraz Granger. I tylko Granger. Nie mógł wyrzucić jej z głowy. Nagle do drzwi ktoś zapukał.
- Proszę! - krzyknął Ślizgon. Do pokoju wszedł Terence. Nie no super, jeszcze on był teraz potrzebny, pomyślał Draco.
Po paru minutach siedzenia w ciszy Higgs westchnął i się odezwał.
- Draco?
- Tak?
- Pomożesz mi?
- W czym? - spytał podejrzliwie Ślizgon. Teren przełknął ślinę i odpowiedział.
- Nie z czym... lecz z kim.
- No to z kim? - blondyn obawiał się najgorszego.
- Z Granger. - powiedział szeptem zielonooki. Malfoy podniósł się z łóżka i spojrzał na przyjaciela, z pytaniem w oczach.
- Czemu ja mam Ci pomóc?
- Słyszałem że masz z nią próby, no i pomyślałem sobie że może coś wspomnisz jej o mnie... - przerwał i spojrzał na przyjaciela. Draco zauważył w jego oczach przygnębienie i smutek. Nie mógł odmówić przyjacielowi. Nie dziwił się już dlaczego Higgs reaguje tak na Gryfonke, bo sam tego doświadczył.
- Pomogę. - odpowiedział rześko, ale sam w to nie wierzył.... nawet nie wiedział dlaczego
*
Hermiona wstała wcześnie rano by przed śniadaniem i lekcjami złapać Terena i podziękować mu za uratowanie życia. Ubrała się szybko i wybiegła na korytarz w poszukiwaniu Higgsa. Daleko nie szukała. Na marmurowych schodach prowadzących do OPCM(gdzie uczyła Hermiona) siedział właśnie on. Podeszła do niego bliżej, i wtedy on spojrzał na nią zielonymi oczami.
- O Hemiona. - wstał i wyciągną rękę do dziewczyny by się z nią przywitać. - hej, właśnie na Ciebie czekałem.
- Hej, a ja Ciebie szukałam. - podała mu dłoń, i uśmiechnęła się. Roześmiali się oboję.
- Terence...
- Możesz mówić do mnie Teren. - mrugnął do niej a ona znowu się roześmiała.
- No dobrze. Teren szukałam Cię bo chciałam Ci podziękować za uratowanie życia.
- Hermiona nie dziękuj mi to przecież przez ze mnie spadłaś ze schodów, a ja miałem obowiązek Ci pomóc. - uśmiechnął się blado. Hermiona spojrzała w jego zielone teńczówki, i zauważyła w nich szczerość. Także się uśmiechnęła.
- No ale i tak chciałabym Ci podziękować. A tak w ogóle czemu czekałeś na mnie? - Teren uśmiechnął się.
- No bo mam problemy z Zielarstwem i Starożytnymi Runami... i chciałem się spytać czy byś nie mogła mi udzielać korepetycji? - wydusił z siebie Higgs na jednym oddechu. Hermiona widząc zdenerwowanie Terena roześmiała się. On spojrzał na nią podejrzyliwym wzrokiem.
- Co Cię tak bawi? Że pytam o pomoc? Przecież jesteś nauczycielem, powinnaś pomagać uczniom. - powiedział z wyrzutem blondyn, jednocześnie uśmiechając się do niej. Hermiona przestała się śmiać i także uśmiechnęła się do Higgsa.
- Nie, ale gdy to mówiłeś... oh byłeś tak zdenerowany jakbyś miał mnie zapraszać na randkę.
- Aha. - odpowiedział tylko spuszczając głowę. Hermiona znowu się uśmiechnęła i położyła rękę na jego ramieniu.
- Pomogę Ci. Ale nie dziś. Może być za tydzień w poniedziałek o 20:00 w sali od OPCM?
Teren spojrzał na nią nie śmiałym wzrokiem i także się uśmiechnął gdy zobaczył je uśmiech.
- Jasne. - odpowiedział szczęśliwy. Brunetka się zarumieniła. Omineła Terena i powiedziała cicho.
- No to do zobaczenia.
- Do zobacznia. - odpowiedział oszołomiony, przyglądając się brunetce jak znika w ciemnym korytarzu.
*
Hermiona siedziała w swoim gabinecie, i sprawdzała prace napisane przez uczniów 2 i 3 klas. Była za 20 minut 19, gdy ktoś zapukał do jej gabinetu. Na pewno to Ginny. Pomyślała. Wstała i podeszła do drzwi. Lecz zamiast burzy rudych włosów, zielonych oczu i pięknego uśmiechu, zobaczyła blond czuprynę, pięknę szare oczy i bardzo przystojną poważną twarz. Tak to nie była Ginny lecz Malfoy. Czego on tu chce.
- Halo ziemia do Granger. Wpuścisz mnie? - zapytał, a na jego twarz wypłynął złośliwy uśmieszek. Hermiona potrząsneła głową, zganiając się w myśli za swoją nie uważność. Spojrzała hardo w oczy blondyna i także się złośliwie uśmiechnęła.
- A po co miałabym Cię wpuszczać? Co Malfoy?
- Nie chce się kłócić tylko porozmawiać. A w ogóle i tak mamy dziś trening na który możemy iść razem. - Hermiona zmierzyła go wzrokiem. Coś tu je nie grało. Malfoy chciał z nią gadać a niby o czym? I nie chciał się kłócić to dziwne.
- Ale ja nie chcę. - opowiedziała wreszcie, i już zamykała drzwi gdy do środa jej gabinetu wepchnął się szybko Malfoy.
- Czy ty nie rozumiesz po polsku słowa nie? - spojrzała na niego poirytowanym wzrokiem.
- Rozumiem, a ty nie rozumiesz że chcę porozmawiać a nie kłócić się?
- Malfoy porozmawiać? Serio? Z tobą nie da się rozmawiać w żaden sposób. - oparła się o ścianę przyglądając się blondynowi.
- Ze mną? Raczej z Tobą. Ja tu przychodzę pytam się grzecznie a ty co? Zamykasz mi drzwi przed twarzą.A czego ja mogłem się spodziewać. Pani Granger jest zbyt dumna. - Gryfonka spojrzała na niego wściekła. Na swoich policzkach poczuła ciepło. Zrobiła się cała czerwona ze złości.
- No chyba są to teraz jakieś żarty?! JA CI NIE KAZAŁAM TU PRZYCHODZIĆ!
- Nie kazałaś ale ktoś inny prosił bym tu przyszedł Prosił rozumiesz Granger, nie kazał. - odpowiedział siadając na biurku. Spojrzała na niego, a złość powoli z niej schodziła. -
- Kto? - spytała, i wlepiła swoje orzechowe oczy w przystojną twarz blondyna. Gdy blondyn natrafił na wzrok brunetki, rozpłynął się w jej ciemnych oczach. Lecz to trwało zbyt krótko, by Gryfonka spostrzegła jego zmieszanie. Odwrócił wzrok i powiedział tylko.
- Terence.
- Terence? - spytała zdumiona Gryfonka. Draco spojrzał jeszcze raz na Granger, ale ta już nie patrzyła na niego tylko gdzieś w dal przez okno. - Co chce Terence? - spytała się po chwili milczenia i znów spojrzała na chłopaka. Uśmiechnął się sam do siebie gdy znów zobaczył te wielkie brązowe oczy.
- Nie kumasz nic Granger?
- Ale co ja mam kumać, Malfoy?
- Ehhh a niby jesteś taka intelige...
- Bo jestem! - przerwała mu Gryfonka w połowie wypowiedzi, stanowczym głosem. Draco spojrzał na nią z rozbawieniem.
- Dobra może i jesteś, ale w tej sytuacji na pewno nie.
- Malfoy proszę Cię do rzeczy. - Hermiona zaczęła się już lekko denerwować. Ale on był irytujący, lecz nie w tej chwili. Rozmawiała z nim normalnie bez żadnych kłótni. Cieszyło ją to, i nie chciała tego przyznać sama przed sobą że taki obrót spraw jej się podobał.
Z jej rozmyśleń wyrwał ją głos blondyna.
- Halo Granger. Słyszysz mnie? Znowu się zawiesiłaś? - Hermiona potrząsneła głową i spojrzała w szarę zamglonę tęńczówki chłopaka.
- Jakie ty masz piękne oczy. - mruknęła, cały czas wlepiając swoje orzechowe oczy w oczy Malfoy'a. Ślizgon spojrzał na nią nie zrozumiałym wzrokiem i pomachał jej ręką przed twarzą.
- Co? - Hermiona spojrzała na twarz Malfoya która wyrażała zdziwienie. Co ona do cholery zrobiła? POWIEDZIAŁA NA GŁOS ŻE MA PIĘKNE OCZY! Co niestety było prawdą. ALE ONA TO POWIEDZIAŁA NA GŁOS. Hermiona wbiła wzrok w ziemie.
- Nic. - mrukneła i zeskoczyła z biurka. Draco poszedł w jej ślady, i parę sekund później stał przed Gryfonką.
- I tak słyszałem, chciałem się upewnić. Dzięki. - uśmiechnął się złośliwie. Hermiona przewróciła oczami.
- Mafoy daruj sobie. To była chwila słabości. To nic nie znaczyło. - prychnęła. Ślizgon pokiwał głową.
- To wiele znaczyło, Granger. - i puścił jej oczko.
- Malfoy skończ już! Jezu nie umiesz zapomnieć?
- Nie. - odpowiedział rozbawiony.
- I po co ja się głupio pytam? - powiedziała na głos sama do siebie Gryfonka. Odwróciła się od Ślizgona, lecz naglę przypomniało się jej po co tu przyszedł. Odwróciła się i zobaczyła na jego twarzy rozbawienie.
- I z czego się śmiejesz jak głupi? Dobra nie ważne. Mów co chce ode mnie Terence?
Blondynowi momentalnie zniknął uśmiech z twarzy, i przyjął poważny wyraz twarzy. Ominął Gryfonkę i podszedł do drzwi. Za nim je otworzył odwrócił się i powiedział.
- Nic. Zupełnie nic. Do zobaczenia za 10 minut w sali. Będę czekać. - uśmiechnął się zostawiając Gryfonkę samą.
- Malfoy! - krzyknęła. - Wracaj tu! Powiedz mi co chciał Terence! - krzyczała, ale Ślizgon już dawno był daleko od drzwi dziewczyny i nie był w stanie usłyszeć jej krzyków. Zrezygonwana Hermiona usiadła na łóżku zastanawiając się nad wszystkim co się dziś wydarzyło.
- I tak się dowiem co Terence chciał. - wstała i wyszła z gabinetu, kierując się w stronę salki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz