piątek, 22 kwietnia 2016

Rozdział 3


 Spotkanie.


    Dochodziła 15:00 a Harry jeszcze nie przychodził. Hermiona stała w Sali Wejściowej opierając się plecami o ścianę z założonymi rękami. Ubrana była w czarne leginsy i czarny jesienny płaszcz. Stojąc tak i czekając na Harry'ego myślała o różnych rzeczach takich jak Bal Integracyjny, Wiktor Krum który ma przybyć do Hogwartu, jak poprowadzi pierwszą lekcje...
    -Hej Hermiono przepraszam za spóźnienie ale McGonagal zatrzymała mnie na chwile w swoim gabinecie by porozmawiać o balu. - odezwał się Harry który wyrwał brązowłosą z myśli i stanął koło niej wyginając usta w przepraszający uśmiech.
    -Nic się nie stało. Miałam chociaż chwilę by pomyśleć o różnych sprawach. - i także uśmiechnęła się do przyjaciela.
    -Jakich sprawach?- zapytał z troską w głosie Harry. Hermiona spojrzała na niego przelotnie i odpowiedziała:
    - A nie ważne. Same błahostki. - odpowiedziała wciąż się uśmiechając.
    - No dobrze jak to błahostki to nie mam się czym martwić. No to co idziemy?
    - Idziemy. - odpowiedział uśmiechając się pod nosem.
Hermiona i Harry idąc do Dziurawego Kotła cały czas rozmawiali, żartowali i śmiali się. Gdy dotarli wreszcie na miejsce, i weszli do środka zaczęli szukać wolnego stolika. Znaleźli jakiś wolny stolik w rogu przy oknie. Idąc w stronę stolika ktoś naglę zawołał.
    -Harry! - Harry i Hermiona odwrócili się i zobaczyli że w ich stronę idzie Dean Thomas.
    - Część Harry. - przywitał się Dean będąc już przy Harrym. Spojrzał na Hermionę. - O część Hermiono.
    -Część. - odpowiedział Hermiona z wzrokiem wbitym w ziemie.
    - Harry czy mógłbym na chwilę Cię "porwać". - powiedział i obaj spojrzeli na Hermione. Hermiona spojrzała na nich i odpowiedziała z uśmiechem.
    - Tak nie ma sprawy, pójdę zająć miejsca i poczekam tam na Ciebie.
    - Na pewno mogę iść? - spojrzał na nią Harry podejrzliwym wzrokiem. Hermiona jeszcze bardziej się uśmiechnęła i odpowiedziała.
    - Tak Harry. Na pewno, idź pogadać ale szybko wracaj.
    - Dziękuje Hermiono. - powiedział Harry cały rozpromieniony. Odwrócił się do Deana i razem z nim poszedł w stronę innego stolika. Hermiona stała jeszcze przez chwile patrząc się na oddalającego się  przyjaciela, po chwili jednak odwróciła się i zaczęła iść w stronę upatrzonego stolika. Gdy zbliżyła się do stolika ściągnęła kurtę i przewiesiła ją przez oparcie krzesła. Po chwili do jej stolika podeszła kelnerka o niebieskich oczach i blond włosach. Z uśmiechem na twarzy powiedziała.
    - Witam! Czy coś pani podać? - zapytała kelnerka cały czas się uśmiechając. Hermiona spojrzała na nią z uśmiechem i powiedziała.
    - Tak poproszę dwa piwa kremowe.
    - To wszystko? - spojrzała pytającym wzrokiem kelnerka.
    - Tak. - odpowiedziała krótko Hermiona. Kelnerka znowu się uśmiechnęła, odwróciła sie i poszła w kierunku baru. Hermiona za to rozłożyła się wygodniej na krześle znowu rozmyślając o balu, Wiktorze i o pierwszej lekcji jaką przeprowadzi pierwszy raz w życiu.
    - Granger! - usłyszała znajomy zimny głos. Odwróciła się od stołu i zobaczyła że w jej kierunku idzie Malfoy. Tak Draco Mafoy. Jezu co on znowu chcę! Pomyślała Hermiona i szybko odwróciła się od blondyna który akurat zbliżył się do stołu i usiadł na przeciwko brązowłosej.
    - Co tak sama siedzie? Co pan Harry Potter zastępca dyrektora nie przyznaje się do Ciebie? - i znów usłyszała ten zimny ton głosu. Oparła się bardziej o oparcie krzesła, i przewróciła oczami.
    - Nie. Poszedł porozmawiać na chwile z De... A w ogólę co ja będę się Tobie tłumaczyć! Czego chcesz? Znowu się ze mnie ponaśmiewać czy może wyzwać po raz tysięczny od szlam? Hmm...? - powiedziała ze złością w głosie i zmierzyła go wzrokiem.
    - Hmm nie tym razem. Ale wiedz że chętnie bym to zrobił. No ale przechodząc do sedna rzeczy, bo wiesz nie jest przyjemnością siedzenie tutaj z Tobą no bo wiesz reputacje sobie psu...
    - Jezu! Malfoy! Do rzeczy! A nie narzekasz, jak Ci się nie podoba że siedzisz tu ze mną i nie wiadomo w jaki sposób psuje Ci reputacje! - krzyknęła nagle Hermiona, czerwieniąc się na twarzy. Nagle zobaczyła że wszyscy w barze umilkli i spojrzeli się w stronę ich stolika. Ona obejrzała się za siebie i naglę wszyscy znowu zaczęli głośno rozmawiać spoglądając cały czas w stronę ich stolika. Odwróciła się na pięcie w stronę Malfoya jeszcze bardziej czerwona na twarzy. Spojrzała na blondyna a on tylko jej się przyglądał z przymrużonych oczu.
    - No no Granger pokazała pazurki. - powiedział po chwili szarooki z uśmiechem na twarzy.
     - Powiesz w końcu po co tu przyszedłeś? Czy nie! - powiedziała znowu Hermiona, ale tym razem ściszonym głosem.
    - McGonagall chcę nas dziś widzieć w swoim gabinecie wieczorem po kolacji. - odpowiedział jej Malfoy już poważanym ale nadal zimnym głosem. Hermiona zdziwiona spojrzała na blondyna i powtórzyła.
    - Nas?
    - Tak nas Granger. Nie dotarło jeszcze do tej Twojej niby mądrej główki? - znowu spojrzał na nią z przymrużonych oczu. Hermiona otworzyła usta by coś powiedzieć ale od razu je zamknęła. Spojrzała tylko na blondyna z pogardą w oczach i spuściła wzrok na stół. On uśmiechnął się do siebie pod nosem, wstał od stołu, ubrał kurtkę i poszedł w stronę drzwi zostawiając Hermione samą przy stoliku. Brązoko gdy znowu zerknęła na krzesło na przeciwko siebie zobaczyła że ktoś nowy na nim siedzi. Był to Harry który akurat siadał na krzesło które przed chwilą zajmowała inna osoba. Spojrzała na niego i się do niego promienie uśmiechnęła, on także nie był dłużny i również się do niej uśmiechnął. Gdy otworzył usta by coś powiedzieć przyszła kelnerka z tacą na której stały dwa piwa kremowe.
    - Proszę o to pani zamówienie. - powiedziała kelnerka z uśmiechem na twarzy.
    - Dziękuje. - odpowiedziała krótko Hermiona również się uśmiechając. Kelnerka spojrzała na Hermione a później na Harry'ego, i odeszła od stołu zostawiając ich w ciszy. Zielonoki po chwili siedzenia i patrzenia się w piwo kremowe, wyciągnął rękę i chwycił za kufel. Hermiona zrobiła to samo.
    - Co Mafoy chciał od Ciebie? - spytał się Harry po wypiciu połowy piwa kremowego. Hemiona odstawiła od ust także piwo kremowe i spojrzała na przyjaciela.
    - Przyszedł mi przekazać że McGonagall chce go i mnie widzieć wieczorem po kolacji, a przy okazji przyszedł pomarudzić jak to mu nie wiadomo jak psuje reputacje... - odpowiedziała szybko Hermiona przewracając oczami.
    - Eee nie przejmuj się nim. Nie był by sobą gdy by nie ponarzekał. - powiedział Harry upijając kolejny łyk kremowego piwa. Hermiona spojrzała na przyjaciela i oboje wybuchnęli śmiechem.
    - Masz rację Harry nie powinnam się przejmować tą tlenioną fretką. - powiedziała brązoka wciąż się śmiejąc.
    Za oknami baru robiło się coraz ciemniej. Hermiona zauważyła że wszyscy uczniowie zaczynają wychodzić z Dziurawgo Kotła i idą w stronę Hogwartu. Spojrzała znacząco na przyjaciela a on kiwnął głową wstał od krzesła i podszedł do brązowłosej by pomóc ubrać jej kurtkę. Sam także po chwili założył kurtkę i razem z Hermioną wyszli z baru kierując się tak jak wszyscy uczniowie w stronę Hogwartu na kolacje.
    Gdy już dotarli do zamku Harry odprowadził Hemione pod drzwi jej gabinetu i się z nią porzegnał.
    - No to co do zobaczenia na kolacji. Dziękuje że ze mną poszłaś. Dawno już nigdzie nie byliśmy od śmierci Ro... - przerwał Harry i spojrzał na Hermione. Zobaczył że po policzku brązokiej spływa łza.
    - Oh przepraszam Hermiono.  Ja naprawdę nie chciałem, ja...
    - Harry. Spokojnie nic się nie stało. - odpowiedziała i uśmiechnęła się przez łzy do przyjaciela. Harry podszedł do niej i ją mocno przytulił a dziewczyna odwzajemniła uścisk wtulając się mocniej w jego tors. Po chwili Harry odsunął się od Hermiony i otarł jej łzy z policzka.
    - Już dobrze? - spytał się nie pewnie.
    - Tak, tak już dobrze. Dziękuje Ci Harry. - i uśmiechnęła się nieśmiało do przyjaciela.
    - No to co ja będę szedł. Dasz sobie radę? - spytał się Harry z troską w głosie. Hermiona spojrzała na niego i kiwnęła głową. On się uśmiechnął odwrócił się i poszedł w stronę swojego gabinetu zostawiając brązowłosą przed gabinetem. Hermiona przez jeszcze długi czas patrzała się w stronę korytarza w którym jeszcze przed chwilą szedł jej najlepszy i jak na razie jedyny przyjaciel. Po chwili wpatrywania się w korytarz odwróciła się do drzwi gabinetu wkładając po woli klucz do zamka. Gdy otworzyła drzwi i miała już wchodzić usłyszała za sobą po raz kolejny tego dnia znajomy zimny głos.
    - No no Granger co to za wzruszająca scenka. - odezwał się złośliwym głosem blondyn. Hermiona nic nie odpowiedziała i nawet nie odwróciła się w jego stronę by znowu nie zobaczyć tego wzroku pełnego pogardy.
    - Czego znowu chcesz. - powiedziała Hermiona ignorując jego wcześniejsze słowa i nadal się nie odwracając.
    - Przypominam Ci o dzisiejszej wizycie u McGonagall. - brązoka na te słowa tylko przewróciła oczami. Pchnęła drzwi gabinetu i weszła do środka. Zanim je zamknęła odpowiedziała tylko.
    - Pamiętam. - i trzasnęła drzwiami przed nosem Malfoy'a.
Hermiona gdy weszła do swojego gabinetu poszła w stronę swojej sypialni kładąc się ze zmęczenia na łóżko. Leżąc tak i patrząc się w sufit jej wzrok powędrował na zegar który wisiał nad drzwiami sypialni. Mam jeszcze nie całą godzinę. Zdążę wziąć prysznic, i się przebrać - pomyślała wstając z łóżka i idąc w stronę łazienki.
    Po skończonej kąpieli podeszła do szafy i wyjęła z niej spódniczkę, cieniste rajstopy i koszule. Ubrała się w wybrane rzeczy a włosy zostawiła rozpuszczone. Spojrzała ponownie na zegarek. Miała jeszcze 10 minut.
    - Czas się zbierać. - powiedziała sama do siebie oglądając się po raz ostatni w lustrze. Gdy wyszła z gabinetu i chciała już zamykać drzwi usłyszała za sobą znajomy ciepły głos.
    - O hej Hermiono, też idziesz na kolacje? - Hermiona odwróciła się w stronę przyjaciółki i kiwnęła tylko głową uśmiechając się do niej promienie.
    - No to może pójdziemy razem? - zapytała nieśmiało Ginny. Hermiona jeszcze bardziej się uśmiechnęła do przyjaciółki na myśl o tym że chociaż przez chwile z nia porozmawia, i do wie się jak było na randce z Zachariaszem.
    - Oczywiście. Z wielką chęcią z Tobą pójdę. Tylko poczekaj zamknę drzwi. - odpowiedziała Hermiona podnieconym i szczęśliwym głosem w trakcie zamykania drzwi. Gdy upewniła się że drzwi od gabinetu są zamknięte podeszła do przyjaciółki i razem z nią zaczęła iść w stronę Wielkiej Sali. Gdy tak oby dwie szły razem do Wielkiej Sali w ciszy, Hermiona zastanawiała się czemu Ginny nic nie mówi, czemu nic nie opowiada o swojej randce z Zachariaszem. Przecież tak się na nią cieszyła. A teraz? Nic ni nie powiedziała, to do niej takie nie podobne. Hermiona miała już dość tej ciszy i stwierdziła że przejmie inicjatywę.
- Ginny? - zaczęła nie pewnie Hermiona
- Tak? - odpowiedziała rudowłosa patrząc się na brunetkę
- Jak tam Ci minęła randka z Zachariaszem? - spytała się prawie szeptem Hermiona.
- A bardzo przyjemnie. - i na jej twarzy ukazał się lekki uśmiech.
- To dobrze... - odpowiedziała ze zrezygnowaniem Hermiona. Po chwili dalszego milczenia Ginny naglę się odezwała.
- Przepraszam Cię Hermiono.
- Co? Ale za co? - spytała zdumiona Hermiona.
- Że nie rozmawiam z Tobą tak jak kiedyś.
- Oj Ginny nie przejmuj się. Jesteś po prostu zakochana. - odpowiedziała luźno Hermiona.
- No tak ale zawsze jak byłam zakochana i jak byłam już po pierwszej randce to zawsze biegłam Ci opowiedzieć o wszystkim z szczegółami. A teraz? To ty musiałaś się odezwać. I nawet się niczego nie dowiedziałaś... Nie wiem co się ze mną dzieje. - a po jej policzku spłynęła łza.
- Ginny, nie przejmuj się. Nie jestem w żadnym stopniu zawiedziona. Po prostu zakochałaś się bardziej niż nigdy wcześniej. I to normalne. Jak będziesz gotowa to mi wszystko opowiesz. Spokojnie.
- Oh Hermiona dziękuje. Na Ciebie zawsze można liczyć. - odpowiedziała Ginny już z uśmiechem na twarzy. Otarła łzy i jednym zaklęciem poprawiła swój wygląd. Gdy stanęły przed Wielką Salą drzwi były otwarte a do środka z każdej strony wbiegali szybko uczniowie zajmując swoje miejsca przy stole swojego domu. Hermiona i Ginny weszły razem do Wielkiej Sali. Wchodząc zobaczyła z daleka jak ktoś w stronę jej i Ginny  macha z stołu Gryffindoru. Wytężyła wzrok i zobaczyła Parvati. Odmachnęła jej i uśmiechnęła się w jej stronę. Gdy podeszła do stołu Gryffindoru razem z Ginny, Parvati od razu odezwała się w stronę Hermiony.
- Miona a może usiądziesz dziś z nami?
- Oh, bardzo bym chciała ale muszę pogadać z Harrym i profesorem Flitwickiem. - Parvati zrobiła przygnębioną minę. - Hej nie smuć się obiecuj że jutro na śniadaniu z wami usiądę. - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy, Parvati spojrzała na nią i również się uśmiechnęła.
- No dobrze trzymam Cie za słowo.
- Ja też. - wtrąciła się Ginny z uśmiechem na twarzy. I cała trójka wybuchnęła śmiechem, wzbudzając zaciekawienie uczniów z innych domów.
- No dobrze ja będę już szła do zobaczenia jutro na śniadaniu.
- Do zobaczenia. - odpowiedziały równo Parvati i Ginny z uśmiechem na twarzy.
Hermiona także uśmiechnęła się sama do siebie i zaczęła iść w stronę stołu nauczycieli. Naglę poczuła na sobie znany już jej zimny wzrok. Wiedziała doskonale że Malfoy się na nią patrzy ale nie spojrzała na niego. Miała go dość a jeszcze dziś będzie go widziała. Usiadła koło Harry'ego i jak zawsze koło profesora Flitwicka. Uczta się zaczęła.
                        *
- Co się stało Miona? - odezwał się Harry, po skończonej rozmowie z McGonagall. Dziewczyna spojrzała na niego nie pewnie i odpowiedziała.
- Nic...
-Widze że coś się stało.
- Tak ale nic poważnego. McGonagall chcę mnie i Malfoya dziś po kolacji widzieć. I nie wiem czy to jest związane z czymś dobrym czy złym. I tego strasznie się boje. Nie pewności.
- Oh Miona przesadzasz. Na pewno chcę z Wami porozmawiać o Balu. - odezwał się wesoło Wybraniec.
- Balu? Ale co my mam związanego z balem? - zapytała zdziwiona brunetka.
- Jak to co? Wreszcie jesteście nauczycielami. Musicie wiedzieć o wszystkich przygotowaniach do tego wydarzenia. - odpowiedział rozbawiony Wybraniec jej miną.
- No tak o tym nie pomyślałam. - uśmiechnęła się ponuro pod nosem i zaczęła dokańczać kolacje.
Gdy kolacja dobiegała końca, uczniowie zaczęli zmierzać w stronę swoich dormitoriów. Gdy Hermiona wychodziła z Wielkiej Sali nagle ktoś dotknął jej ramienia. Odwróciła się napięcie i zobaczyła przed sobą blondyna.
- Czego chcesz Malfoy? - syknęła do niego brązoka.
- A czego ja Draco Malfoy książę Slytherinu, może chcieć od takiej Granger? - powiedział z przekąsem. Dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem.
- Mów czego chcesz. Śpieszę się.
- Wiem ja też. Chyba zapomniałaś że idziemy do tej samej osoby?
- Nie nie zapomniałam. - mruknęła Hermiona i spuściła głowe niezadowolenia.
- No właśnie. To przecież możemy iść razem? Co nie?
- Kusząca propozycja ale trafie sama! I tak muszę o jeszcze jedno miejsce zachaczyć. Więc wybacz ale już pójdę. - warknęła Hermiona i odwróciła się napięcie od Ślizgona i zniknęła w tłumie uczniów. Chłopiec który nie miał wyboru,przyglądał się tylko jak Gryfonka znika w fali uczniów.
 Gdy zniknęła mu z oczu zaczął iść w stronę gabinetu McGonagall.
                    *
Tak naprawdę Hermiona nie miała nigdzie jeszcze pójść ale nie chciała po prostu znowu słuchać Malfoya więc stwierdziła że pójdzie sama okrężną drogą.
                    *
Gdy Draco dotarł na miejsce gdzie powinien znajdować się gabinet McGonagall, mruknął hasło i jego oczom pojawiły się schodki prowadzące w górę.
Po chwili wchodzenia po marmurkowych schodkach, przed sobą zobaczył drewniane drzwi. Podszedł no nich i mocno zapukał.
- Proszę! - usłyszał głośny i wysoki głos. Nie pewnie dotknął klamki i otworzył drzwi.
Przy biurku na którym leżało pełno książek i pergaminów siedziała McGonagall, a przed jej biurkiem stały dwa krzesła znajdujące się niebezpiecznie blisko siebie.
- Dzień Dobry Panie Malfoy. Proszę, siadaj. - odezwała się do niego grzecznie McGonagall.
- Dzień Dobry. Dziękuje. - odpowiedział również grzecznie.
- A gdzie Pani Granger? - zapytała młodego Malfoya po chwili.
- Nie wiem pani profesor. - odpowiedział z nutą zażenowania w głosie.
Naglę do drzwi gabinetu ktoś zapukał. On jak i McGonagall spojrzeli na drewniane drzwi.
- Proszę! - krzyknęła i wróciła do pisania czegoś na pergaminie.
                        *
Do gabinetu weszła Hermiona rozglądając się nie pewnie po gabinecie. Zauważyła siedzącą przy biurku McGonagall która pisała coś na pergaminie. Przed biurkiem stały dwa krzesła, bardzo blisko. Jedno z krzeseł było zajęte przez blond czuprynę Malfoya. Spojrzała w jego stronę a on tylko spoglądał na nią z przymrużonych oczu. Oderwała od niego wzrok i podeszła do krzesła na którym usiadła w znacznej odległości od Malfoya.
                        *
- Spóźniła się pani, panno Granger. - odezwała się po chwili McGonagall, kończąc pisać coś na pergaminie.
- Tak wiem pani profesor. Przepraszam ale podeszłam jeszcze na chwilę do toalety. - odpowiedziała prawie szeptem brunetka. Profesorka spojrzała na nią ze zrozumieniem i zaczęła mówić.
- Czy wiecie może po co was tu zwołałam? - spytała McGonagall, spoglądając na nich tajemniczym wzrokiem.
Draco już otwierał usta ale Hermiona była szybsza i odpowiedziała.
- Nie pani profesor.
- A no więc po to was tu zwołałam ponieważ jak już słyszeliście w naszej szkole odbyć ma się Bal Integracyjny na którym maja pojawić się wszystkie Europejskie szkoły.
- A co ma to związane z nami? - przerwał jej Malfoy.
- A to panie Malfoy że chciałabym prosić panią, pani Granger i pana, panie Malfoy o to żebyście razem tańcem otworzyli bal. Jesteście pierwszymi tak młodymi nauczycielami i byłoby to zasztytem gdyby pani i pan otworzyli bal. - spojrzała na nich z uśmiechem na twarzy. Oboje spojrzeli po sobie obojętnymi spojrzeniami.
- Ale pani profesor... - odezwała się Hermiona po krótkiej chwili. Z daleko można było wyczuć że jest wkurzona.
- Nie ma żadnego ale panno Granger. Dokładnie za tydzień pani i pan Malfoy zaczniecie kurs tańca z nauczycielami w niewielkiej salce koło Wielkiej Sali. Za wzięcie udziału i za wasz trud wasze domy dostaną po +150 punktów. No więc co o tym sądzicie? pani Granger, panie Malfoy zgadzacie się? - spojrzała na nich pytającym wzrokiem.
Nie odzywali się. Spojrzeli po sobie drugi raz z obojętnością w oczach.
McGonagall cały czas przenosiła wzrok a to na brunetkę a to na blondyna.
Wreszcie nie wytrzymała tej ciszy i przeniosła wzrok na Hermione.
- Zgadza się pani, panno Granger.
Brązooka spojrzała na dyrektorkę z błagalnym spojrzeniem, ale ta tylko pokiwała przecząco głową.
Hermiona odetchnęła głęboko i odpowiedziała.
- Tak zgadzam się,  wyłącznie ze względu na punkty.
Dyrektorka uśmiechnęła się lekko do niej i jej wzrok padł na młodego Malfoya.
- A pan, panie Malfoy zgadza się?
- Tak zgadzam się, też wyłącznie ze względu na punkty. - odpowiedział z dumnie uniesioną głową.
- To świetnie! - krzyknęła nagle z radości wstając i wyciągając do nich ręce.
- Możemy już iść? - rzucił nagle Malfoy, z znudzeniem w głosie.
- Tak, tak oczywiście możecie już wracać do swoich zajęć. Do widzenia.
- Do widzenia. - odpowiedzieli prawie równo i wyszli z gabinetu przez drewniane drzwi. Hermiona wyprzedziła Draco i była już na korytarzu kierując się do schodów.
Wiedziała że będzie żałowała swojej decyzji. Ale mus to mus. No i wreszcie za to, ich domy  dostaną punkty a +150 punktów piechotą nie chodzi.
                    *
Tak samo jak Hermiona Draco żałował już swojej decyzji. Ale był strasznie zdeterminowany aby w tym roku Slytherin dostał puchar domów. I był zdolny do wszystkiego aby tak się stało.
       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz